Powrót do listy Następny artykuł Poprzedni artykuł

Europosłowie PiS: "Dzisiaj nie ma ważniejszej sprawy niż interes polskich rolników"

13 września 2023 r.
Udostępnij

W europarlamencie w Strasburgu jedna z debat sesji plenarnej poświęcona była kwestii eksportu ukraińskiego zboża po wycofaniu się Rosji z czarnomorskiej inicjatywy zbożowej. W dyskusji z udziałem komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego głos zabrali europosłowie PiS Beata Szydło, Zbigniew Kuźmiuk, Witold Waszczykowski, Krzysztof Jurgiel, Ryszard Czarnecki oraz Beata Mazurek.

Beata Szydło podkreśliła, że Komisja Europejska ma obowiązek być solidarną z państwami członkowskimi, szczególnie z tymi, które ponoszą największy ciężar rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zwracając się do eurodeputowanych Platformy Obywatelskiej i PSL stwierdziła: "Przewodniczącą Komisji Europejskiej jest przedstawicielka grupy EPP, komisarzem odpowiedzialnym za przedłużenie zakazu importu jest również członek Państwa grupy - pan komisarz Dombrovskis. Zamiast więc urządzać sobie w Parlamencie Europejskim kampanię wyborczą - załatwcie to. Skoro Donald Tusk mówi, że rzekomo "wszystko może", to proszę bardzo. Dlaczego dzisiaj nie ma tutaj przedstawicieli waszego komisarza, waszej Przewodniczącej?". Eurodeputowana PiS jednocześnie podziękowała komisarzowi Wojciechowskiemu za informacje, które przekazuje, za to co robi dla rolników i za pozytywne zmiany, które są wprowadzane. "Szanowni Państwo, dzisiaj nie ma ważniejszej sprawy niż interes polskich rolników" – podkreśliła eurodeputowana PiS przekazując, że Polski rząd podjął uchwałę, w której jasno mówi, że jeżeli Komisja Europejska nie przedłuży zakazu importu zboża i innych produktów m.in. do Polski, to Polska zrobi to jednostronnie. "Nie otworzymy granic, nie pozwolimy na to, żeby polscy rolnicy tracili przez nieudolność przedstawicieli, którzy nie potrafią bronić tu interesu polskich rolników" - zaznaczyła.

 

Zbigniew Kuźmiuk zwrócił uwagę na to, że w debacie dotyczącej eksportu ukraińskiego zboża są posłowie, w tym polskiej opozycji, którzy nie podkreślają wątku rosyjskiego i nie mówią, że to Rosja destabilizuje rynki żywnościowe w Europie w związku z agresją Rosji na Ukrainę, a tym samym uprawiają rosyjską narrację.

Europoseł podziękował komisarzowi Wojciechowskiemu, który choć nie odpowiada za wspólną politykę handlową, której przedstawicielem jest wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Dombrovskis, przyszedł na posiedzenie komisji rolnictwa (AGRI) i zaproponował sposób rozwiązania tej poważnej sytuacji poprzez utrzymanie zakazu wwozu zbóż do pięciu krajów i jednoczesne dopłaty do transportu dla przedsiębiorców ukraińskich.

Polski polityk przedstawił w jak trudnej sytuacji znajduje się Polska i zaapelował o wsparcie polityki komisarza Wojciechowskiego, która pozwoli wyjść z sytuacji na rynku zboża obronną ręką. „Import kukurydzy na polski rynek wzrósł 300-krotnie, a pszenicy z Ukrainy wzrósł 600-krotnie” - wyliczał i pytał, jaki kraj jest w stanie to wytrzymać. "Miejcie chodź odrobinę patriotyzmu!" – zwrócił się do posłów polskiej opozycji.

 

Witold Waszczykowski stwierdził, że problem zbożowy to problem polityczny. Były szef MSZ zauważył, że w tym kontekście największa odpowiedzialność spoczywa na Komisji Europejskiej prowadzącej politykę handlową, która musi pogodzić interesy kandydata do UE z interesami państw członkowskich. Jak mówił, można jednak zauważyć rozgrywanie regionu kosztem współpracy.

„Kusi się Ukrainę szybszym członkostwem w UE za wspieranie reform federalistycznych oraz benefitami ekonomicznymi przeciw współpracy z sąsiadami stosując fałszywe interpretacje Traktatów” - wskazywał były szef polskiej dyplomacji. Przypomniał, że takie rozwiązania służą Rosji. „Polski nie trzeba uczyć solidarności. To Komisja musi wykazać się solidarnością i politycznymi inicjatywami” – apelował.

 

Krzysztof Jurgiel stwierdził, że fakty i dane liczbowe przedstawione przez komisarza Janusza Wojciechowskiego dowodzą jasno, że wprowadzona decyzja o ograniczeniu importu z Ukrainy do pięciu krajów przyfrontowych UE jest słuszna, chroni polskich i unijnych rolników, jednocześnie nie blokując przepływów handlowych pomiędzy Ukrainą a innymi krajami.

„Ukraina nie straciła na zakazie importu zboża do 5 krajów przyfrontowych. Zakaz ten ustabilizował jedynie rynki lokalne i uporządkował nasz wzajemny handel” - mówił.

Zdaniem Jurgiela jest to argument rozstrzygający za przedłużeniem istniejących ograniczeń na import pszenicy, kukurydzy, słonecznika i rzepaku do 5 krajów przyfrontowych – co najmniej do końca bieżącego roku. „Podkreślam przy tym raz jeszcze: mówimy o ograniczeniach importu, a nie tranzytu” - zaznaczył. 

Jak zauważył, tranzyt nabiera prędkości i sprawności. „Nie pozwólmy, aby ten trend się odwrócił i abyśmy znowu zdestabilizowali unijne rynki zbożowe, ze stratą dla nich, dla Ukrainy i dla państw trzecich” - apelował.

Polityk przekazał, że postawa polskiego rządu w tej sprawie jest jasna - stoi w obronie interesów polskich i europejskich rolników.

Europoseł apelował do Komisji Europejskiej o działania pozytywne, tj. przedłużenie zakazu importu; wprowadzenie dopłat do transportu; przywrócenie handlu przez ukraińskie porty na Morzu Czarnym, a także wsparcie dla hubu przetwórczego i tranzytowego na terenie 5 państw.

 

Ryszard Czarnecki odniósł się do słów niemieckiej eurodeputowanej, która wzywała do solidarności z Ukrainą w kontekście Polski. „Nas nie trzeba wzywać do solidarności z Ukrainą. Polska udziela ogromnej pomocy przyjmując największą liczbę uchodźców z Ukrainy, wysyłając transporty żywności i medykamentów oraz będąc cały czas hubem militarnym” - wyliczał były wiceszef PE. Czarnecki komentując wypowiedź niemieckiej polityk przypomniał szokujące słowa wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego Katariny Barley, która mówiła, żeby Polskę „zagłodzić”.

Zwrócił także uwagę na wypowiedź europosłanki z Hiszpanii, która stwierdziła, że nie obchodzą jej wybory w Polsce. Odpierając ataki odnoszące się do rzekomego braku solidarności Polski z Ukrainą Czarnecki przypomniał, że Hiszpania nie zrealizowała swoich obietnic dotyczących wysłania broni na Ukrainę, a po wyborach nadal ma duży problem z utworzeniem rządu.

Mówiąc o gigantycznym wzroście importu zboża z Ukrainy zaznaczył, że nie jest to problem tylko Polski, o czym doskonale wiadomo, ale połowy krajów które weszły do Unii Europejskiej w tym wieku. „Bardzo dobrze, że w debacie dotyczącej eksportu ukraińskiego zboża mówimy, że winę za to ponosi przede wszystkim Rosja” - zakończył.

 

 

Beata Mazurek mówiła, że w kwietniu tego roku Polska wprowadziła jednostronnie embargo na zboże z Ukrainy w celu ochrony swoich rolników, po tym Unia zdecydowała się na wprowadzenie ograniczenia wwozu zboża do Polski, następnie  zbudowała koalicję państw przyfrontowych, która wspólnie walczy o przedłużenie zakazu po 15 września.

„Dziś widzimy, że do Strasburga przyjechał nowy przyjaciel Donalda Tuska - startujący do sejmu z list Koalicji Obywatelskiej Michał Kołodziejczak, który jeszcze do niedawna nawoływał do wystąpienia z Unii Europejskiej, a dziś próbuje kreować się na głównego inicjatora powstania i przedłużenia zakazu importu ukraińskiego zboża. To polski rząd od początku deklarował, że niezależnie od tego, jaka będzie decyzja brukselskich urzędników, my granicy na import nie otworzymy” - zauważyła eurodeputowana.

Polska polityk podkreśliła: „Kiedy naszemu sąsiadowi dzieje się krzywda, otwieramy swoje serca i domy, ale kiedy trzeba walczyć o interes polskich rolników, nie ustąpimy ani na krok”. Jak dodała, Unia przyznała Ukrainie jednostronnie i czasowo ograniczony przywilej, a nie dwustronnie prawnie obowiązujący stały dostęp do rynku rolnego, a rozporządzenie unijne w tej sprawie przewiduje cofnięcie tego przywileju w razie perturbacji rynkowych. „Taka perturbacja występuje i oczekujemy na przedłużenie embarga po 15 września” - apelowała.